Moda odpowiedzialna może oznaczać wiele, co potwierdziła konferencja "Beyond Fashion" w Berlinie, która zgromadziła cały wachlarz osobowości zorinetowanych na modę ale z różnych perspektyw. Od początkujących projektantów i projektantek po przedstawicieli większych i mniejszych firm odzieżowych. Od aktywistów organizacji pozarządowych działających w ramach Clean Clothes Campaign (CCC), po niepokornych niezszerzonych rebeliantów wzywających do zmiany systemu. I jeszcze raz, od młodych ludzi zaczynających swoją przygodę z modą, po ich nauczycieli, którzy w swej mądrości ich tam przywiedli. Różnorodność gości można sobie sprawdzić tutaj – ja chciałabym opowiedzieć o kilku odkryciach, które były szczególne dla mnie.
Ludzi zajmujących się modą odpowiedzialną w Europie, w Polsce i zapewne na całym świecie można podzielić na kilka poziomów emocjonalności swego przekazu. Ja się skupię na tych najwyższych. Emocjonalność w tym wypadku nie oznacza wcale braku wiedzy, nie stroni od posługiwania się twardymi faktami czy od analizy zjawisk. Do tego całego zestawu dochodzi jeszcze pasja i przekonanie do tego, co mówi. Mowa, zatem o tych, którzy wprowadzają do mody innowacyjne spojrzenie. Oczywiście, moda sama w sobie zmienna i innowacyjna być musi, lecz tutaj mowa o wywrócenia na drugą stronę tego wszystkiego, co znamy pod pojęciem mody od dłuższego czasu czyli szybkość, egoizm i jeszcze raz szybkość…
Tymczasem pasją może przejawiać się między innymi odrobinę zwolnieniem…zastanowieniem się. Mogą to być wieloletnie przemyślenia natury wręcz filozoficznej: co ja swoją pracą kreuje? Dla kogo projektuję i z kim? Czasem doprowadzają one do znajdowania odpowiedzi – wybieram materiał z certyfikatem Global Organic Textile Standard (GOTS). Ale to prowadzi mnie do kolejnych pytań, czasem kolejnych pułapek. Jeśli znalazłam już odpowiednią bawełnę, z certyfikatami rolnictwa ekologicznego zachowującego także standardy społeczne w krajach produkcji, to może zadbać o nadruk na metkach. Nie zapominając o jakości i trwałości ubrań! To przykład ścieżki (bardzo skróconej) twórczyni marki Wearso, polskiej projektantki stosującej certyfikowaną bawełnę i tzw. inteligentny design dzięki czemu powstaje strój, który można nosić na wiele sposóbów, długo i szczęśliwie.
W trakcie konferencji wielokrotnie powtarzano, że nie można zapomnieć, że moda powstała, aby ludzie czuli piękno wokół siebie – w przypadku mody odpowiedzialnej nie chodzi tu tylko o piękno materialne, ale estetyczne czyli w jakimś sensie harmonię estetyki z etyką czyli walka z workiem na kartofle jako synonimu ekologicznej kiecki.
Wracając do ludzi z pasją. Fantastyczny wykład projektanta i właściciela Missericordia – Francuza, który uciekając od zgiełku trafił do Limy i właśnie w Peru zaczął realizować swoje marzenie robienia mody z ludźmi i dla nich. W swoim warsztacie tworzy długofalowe, jak sam mówi rodzinne więzi, bo bez długofalowości nie ma odpowiedzialności i rozwoju. Wraca teraz do zgiełku Paryża i innych miast europejskich by pokazać produkt z Limy, zrodzony na tle tamtejszej natury, z pomysłowości tamtych ludzi i materiałów tam pozyskanych. Na pytanie z sali, dlaczego Peruwiańczykom jest potrzebny on, jako dawca pomysłu i szef, odpowiedział…hmm, to dobre pytanie, bo właściwie to mnie nie potrzebują, ale ja ich do tego przekonuje. Uważam, że powinni pokazać swoje produkty w Europie, i tutaj przydaje się moja znajomość świata paryskiego świata mody etc. Więc jeżdżę i opowiadam, a mój warsztat pracuje i świetnie sobie radzi.
Wiele osób dowiadując się o problemach przemysłu odzieżowego, łamaniu praw człowieka w fabrykach firm międzynarodowych chce drastycznych, natychmiastowych rozwiązań na poziomie konsumenta, wskazanie adresów sklepów modelowo wypełniających wszelkie standardy, tymczasem systemowe zmiany wymagają wysiłku każdego sektora. I to widać było podczas wspomnianej konferencji: dziennikarka, doktor nauk politycznych, projektantka, menadżerka dużej firmy, podstarzały anarchista produkujący społecznie zaangażowane koszulki, wykładowca, nauczyciel, pracownik organizacji…to tylko garstka spośród tych, którzy mogą coś faktycznie zmienić. To się już zaczęło, zachęcam do dołączenia do tego zacnego grona.
A wkrótce o upcyklingu a właściwie o art-upcyklingu opowie Magda, twórczyni pięknych traszek…






